Dziewczyna z maską
  • Strona główna

kwietnia 01, 2021

Rozdział 11

Nick

Minęło już trochę czasu od balu. Spisałem wszystko co tylko pamiętam z jej zachowania, gestów i to co o niej wiem. Szukam jej w każdej dziewczynie, ale żadna nie jest choć odrobinę taka jak ona.

Idę szkolnym korytarzem, przy szafkach zauważam Stacy i Vi, znaczy Victorię. Do głowy wpadł mi pomysł.
- No hej dziewczyny.
- Cześć.
- Ty nie byłaś na balu, ale ty.- odwracam głowę w stronę dziewczyny - ty tam byłaś i znasz ją.
- Że kogo?
- Stacy nie udawaj. Ta dziewczyna w czerwonej sukience, znasz ją, wszyscy widzieli że z tobą gadała.
- A od ciebie uciekała. - mówiła nerwowo, pokazywała Vi, że chce uciec.
- Daj mi jej numer, pokaż konto na Facebooku albo messengerze, mail.. Cholera cokolwiek.
- Nie sądzę żeby chciała.
- Powiedz jej, że proszę. Chcę ją poznać.
Dziewczyny odeszły i coś gadały. Za chwilę zajęcia, więc wziąłem notes z szafki i poszedłem do sali.

Angielski, a dokładniej literatura. To coś czego nienawidzę. Skąd ja mam wiedzieć "Co autor miał na myśli? " albo " Co oznacza w tekście stwierdzenie, że niebo jest niebieskie? ". Jak dla mnie oznacza tyle, że jest niebieskie i tyle. Nie szukałbym na siłę jakiegoś drugiego dna w każdym wierszu czy książce. No ale szkoła..

Z moich jakże ciekawych przemyśleń wyrywa mnie głos nauczycielki.
- Black, weź się wreszcie do roboty - podaje mi kartkę - rób tak dalej, a spędzisz tu więcej czasu niż to konieczne. Weź przykład z innych.
- Na przykład? - pewnie cudowna Vi.
- Victoria, Lucy, Monica. - przewróciłem oczami - Może poproś kogoś o pomoc, skoro sam nie dajesz rady. - spojrzałem na Vi, powtórzyła mój gest z oczami.
- Ta.

Victoria, Lucy albo Monica..

Victoria to sąsiadka, więc daleko by nie było. Mama byłaby zadowolona, że się z nią " przyjaźnię ". Ale to ta " cudowna i kochana " Vi.

Lucy... Największa kujonka jaka tylko istnieje. Chyba nawet nigdy z nią nie gadałem.

No i Monica..podobno najwredniejsza dziewczyna w szkole, całkiem ładna i niegłupia, przynajmniej w temacie literatury. No ale kolekcjonuje chłopaków z drużyny. Jeśli poproszę ją o pomoc to zacznie gadać, że jesteśmy razem, a tego mogę nie przetrwać.

Czy serio z tych trzech ona musiała mieć same plusy? Cholerna Vi mnie prześladuje. Na każdym kroku jest ona.

Na moje szczęście ta lekcja dość szybko się skończyła.
Ruszyłem do szafki i próbowałem sobie przypomnieć kto jeszcze rozmawiał z tą dziewczyną.
David. No jasne.

Spojrzałem na Vi i Stacy, były same. Gdzie ja znajdę Davida. Rozejrzałem się po całej szkole i znalazłem go dopiero przy szafce „sportowej".
- Stary słuchaj jest sprawa. Życia i śmierci.
- Co ci ?
- Pamiętasz bal ? – kiwnął głową. – Pamiętasz te dziewczynę w czerwonej sukience ?
- Stary tam kilka dziewczyn było w czerwonej sukience.
- Ta jedna, która gadała ze Stacy.
- A Ro..- urwał.
- Znasz jej imię ?
- Ymm ja nie wiem czy powinienem. Stacy mnie zabije.
- David, ja .. tu nie chodzi o to co zawsze. Nie ma być na nocke i pa pa. Nie ona.
- Rosie z resztą taka nie jest. – momentalnie zakrył sobie usta.
- Rosie – powtórzyłem.
- Ani się waż mówić Stacy. Ja chce jeszcze pożyć. - Kiwnąłem głową i wyszedłem na korytarz. Pobiegłem do kolejnej sali lekcyjnej.

Siedziałem z ukrytym telefonem i szukałem wszędzie, gdzie się da Rosie. Jednak Internet mnie zawiódł. Nie było jej na Facebooku, ani Instagramie. Lekko się podłamałem, ale się nie poddam. Muszę ją znaleźć.

                                                                                             ~*~

Vi

- No hej dziewczyny.
- Cześć.
- Ty nie byłaś na balu, ale ty.- odwrócił głowę w stronę Stacy - ty tam byłaś i znasz ją.
- Że kogo?
- Stacy nie udawaj. Ta dziewczyna w czerwonej sukience, znasz ją, wszyscy widzieli że z tobą gadała.
- A od ciebie uciekała. - mówiła nerwowo, nie wiedziała co może powiedzieć.
- Daj mi jej numer, pokaż konto na Facebooku albo messengerze, mail.. Cholera cokolwiek.
- Nie sądzę żeby chciała.
- Powiedz jej, że proszę. Chcę ją poznać.
Odeszłyśmy. Cholera. Chciałam go wtedy spławić, a nie zachęcić do szukania tajemniczej dziewczyny. Nie tak miało być. W między czasie, gdy mnie męczyły różne myśli, Stacy zaczęła gadać o tym co można zrobić.
- Dobra. Założę maila, niby przez przypadek wypadnie ci karteczka z nim. On do mnie napisze, a ja postaram się go spławić i dać do zrozumienia, że ma dać spokój. Tamta dziewczyna i tak nie istnieje.
- Istnieje Vi, to ty. Ta ty, która nie musi niczego udawać i kryć. – westchnęłam tylko i weszłam do sali. Zanim zaczęły się zajęcia, założyłam tego maila i dałam Stacy. Zdążyłam jej wszystko przekazać i Nick stanął w drzwiach.
Podczas zajęć intensywnie przeglądał Facebooka i Instagrama. Szukał jej. Ktoś zdradził fałszywe imię. Znała je Stacy i David. Reszta go nie poznała... David ty mały zdrajco.

Gdy lekcja się skończyła, wszyscy ruszyli do wyjścia. Stacy spojrzała na mnie jakby chciała zapytać co robić.
- Zaraz do ciebie dołączę. Muszę dopisać jeszcze jedną rzecz.
W miedzy czasie mała karteczka wypadła z jej notatnika. Znalazł ją Nick. Wszystko idzie zgodnie z planem. Chyba zauważył tam imię Rosie. Uśmiechnął się i pośpiesznie wyszedł na korytarz. Teraz zastanawiało mnie tylko, jak szybko do niej napisze. 

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty

kwietnia 01, 2021

Rozdział 10

 

Vi

Niedziela minęła mi całkiem spokojnie, ale stwierdziłam, że zostawię zasłonięte okna. Potrzebuje odpoczynku od Blacka na chociaż jeden dzień.
Tata był zajęty nowym zleceniem, które jest dosyć spore, więc spędziłam samotnie dzień w moim pokoju.

Poniedziałek przyszedł równie szybko, jak tego wszyscy nie chcą.

Budzenie ludzi przed 7 powinno być przestępstwem. Zwlekam się z łóżka, bo inaczej tego nazwać się nie da. Idę do łazienki by wziąć szybki prysznic. Owinięta w ręcznik idę do garderoby. Myślę nad wyborem ubrań, ale nie mam zbytnio pomysłu co założyć. Wybieram czarne, przylegające spodnie i do tego dłuższą bordową bluzkę. A dopełnieniem stroju będzie długi czarny kardigan. Schodzę na dół, ale na blacie w kuchni znalazłam tylko liścik od taty.


Dzisiaj rano wreszcie przyprowadzili Twoje auto. Kluczyki i dokumenty masz już w torbie. Miłego dnia kochanie.                                                                           

Tata


No wreszcie przyjechała moja piękność. Od razu poniedziałek stał się lepszy. Zjadłam szybkie śniadanie, chwyciłam torbę i poszłam szybko do auta. Gdy odpaliłam silnik, zauważyłam tylko jak Nick wychodzi z Susie. Wygląda na dość zaskoczonego, że widzi mnie w samochodzie. W sumie fakt, ostatnio widywał mnie jak chodziłam na piechotę. Ominęłam jego auto i pojechałam jeszcze do sklepu, miałam ochotę na coś czekoladowego. Dość szybko uporałam się z zakupami, a potem ruszyłam już prosto do szkoły. Gdy podjechałam i zaparkowałam, wokół samochodów na parkingu zrobił się jakiś większy tłum niż zwykle.
- To twoje ?  - Rzucił Mike.
- Tak.
- Wow, fajna ta corollka, a jaki rocznik ?
- 2015.
- Nieźle. Dasz się przejechać?
- Ymm raczej nie. Wiesz ukochane auto. Dobra muszę lecieć, dosłownie za 5 minut zaczynają się zajęcia.

Wzięłam rzeczy, zamknęłam auto i ruszyłam do szkoły.  Zajęcia minęły wyjątkowo szybko i spokojnie. Black nie dawał oznak życia, przynajmniej nie w żaden irytujący sposób. O ile on może nie być irytujący…

Spędziłam dzień samotnie, tak jak lubię najbardziej. Chciałam żeby taki był ten dzień..  Jednak moją samotnie w domu zakłócił dzwonek do drzwi.  Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi.
- Ian? Co ty.. - nie zdążyłam nic więcej powiedzieć, no mnie pocałował. Odepchnęłam go.  - Co ty wyprawiasz?
- Tęskniłem, musiałem.

- Nie musiałeś, po prostu chciałeś.

- Prawda. Czy możemy..

- Nie możemy być razem.

- Chciałem spytać czy możemy pogadać..

- A mamy o czym?

- Proszę. - odsunęłam się tak aby mógł wejść.

Usiadł na kanapie w salonie i milczał.

- Chciałeś rozmawiać, a teraz milczysz?
- Ja.. Ja cie prosze, błagam.  Spróbujmy.
- Spróbujmy co?
- Być razem.
- Ian, wtedy udawaliśmy. To nie było prawdziwe i teraz też by nie było.
- Kocham cie.
- Ja ciebie też, ale tak jak Stacy. Kocham jak brata. Nie pokocham cię jako kochanka, partnera i tak dalej.
- Dlaczego?
- Nie potrafię. Po prostu nie potrafię inaczej cię kochać.
- Dobrze.

Powiedział smutno, po czym wstał i wyszedł. A ja znów zostałam sama. Wróciłam do pokoju. Usiadłam na parapecie i patrzyłam bez sensu w firanę. Chyba jednak nie lubię mojej samotności, po prostu do niej przywykłam, bo tak było zawsze. Zawsze odpycham ludzi.. Iana.. Nicka… 

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty

kwietnia 01, 2021

Rozdział 9

 Nick

Sobota. Dzień, a raczej noc, gdy pierwszy raz dostałem tak dobitnego kosza, że dziewczyna przede mną uciekła.

Ale znajdę ją, zrobię to.

Przyszedł dzień, gdy w końcu ja z Susie, będziemy już oficjalnie mieszkać z mamą i jej nowym mężem. To wcale nie ucieczka od ojca alkoholika, który ma napady złości. Wcale.

Mamie udało się kupić dom całkiem niedaleko, bym mógł zaglądać do babci, która tam została.

Jest ranek, dosłownie bo jest 6 rano. Ledwo żyje o tej nocy, a tajemnicza dziewczyna nękała mnie we śnie. Teraz naprawdę muszę ją znaleźć. Gdy zamykał widzę ją, piękną i zadziorną.
Ale trzeba wrócić do rzeczywistości. Pora zacząć wynosić rzeczy do samochodu. Zebranie wszystkiego zajęło coś około 2 godziny. Teraz trzeba to przewieźć i rozpakować w nowym domu. Budzę Susie i czekam aż przygotuje się do wyjścia. Zajmuje jej to kilka minut, żegnamy się z babcią i ruszamy pod adres, który wysłał mi John, czyli ojczym. Chyba rozumie, że zamierzam nazywać go tatą.

Dojechaliśmy na nowe osiedle, domy na tej ulicy były niemal identyczne. Przynajmniej z zewnątrz. Podjechałem pod odpowiedni numer i zaraz po zaparkowaniu zacząłem wyciągać rzeczy z samochodu. Mama pokazała mi który pokój będzie mój i oprowadziła po domu. Ku mojemu zaskoczeniu prawie połowa piętra to moja strefa. W moim pokoju ściany są ciemnoszare, a podłoga jasnoszara. Prawie naprzeciwko jednego z okien jest łóżko, a przy drugim jest biurko. Zszedłem na dół i powoli zacząłem wnosić swoje rzeczy. W pewnej chwili zatrzymałem się i spojrzałem w stronę okna, a tam zobaczyłem dziewczyny, która siłuje się chyba z zasłonami, ale i tak spojrzałem na jej tyłek, całkiem niezły trzeba przyznać, więc zapukałem w okno a ona na chwilę się odwróciła, a ja puściłem jej oczko. 

Wyszedłem przed dom i zauważyłem jak mama rozmawia z sąsiadem. Pewnie się wita, zawsze starała się mieć dobre relacje z sąsiadami. Jednak ta rozmowa trwa i trwa.
- Nicki, a moje rzeczy ?
- Co z nimi ?
- Ich nie zaniesiesz ?
- Już. Weź to pudełko, jest lekkie.
Faktycznie z rzeczy przywiezionych przez nas, zostały tylko te należące do tego malucha. Chwytam kolejne pudła i zanoszę do różowego pokoju. Do porzygania różowy. Rozumiem, że lubi ten kolor, ale tyle go tu, że już teraz wiem, że nie będę tu wchodzić zbyt często.
Gdy wychodzę po ostatnie pudła, wraca mama.
- Dużo ci zostało synku ?
- Z 5 pudeł i po sprawie.
- Jak skończysz, daj mi znać. Pojedziemy coś zjeść i poznamy sąsiadów.
- Wybacz kochanie, ale muszę jechać do firmy. Muszę podpisać jakieś papiery i to koniecznie dziś. Przeproś za mnie. Mam nadzieję, że będzie to udany czas. – całuje moją mamę i idzie do swojego czarnego auta.
Kiwnąłem jedynie mamie głową w odpowiedzi i wróciłem do swojego zajęcia.
Zajęło to chwilę, a niedługo później siedziałem już w samochodzie i jechałem za sąsiadem. Mama po drodze prosiła, żebym bym miły i w ogóle, dla córki  sąsiada. Zgodziłem się dla świętego spokoju.

Dojechaliśmy do pizzerii, Susie jako pierwsza wyskoczyła z auta jako pierwsza i pobiegła do dziewczyny w drugiego samochodu.

- Vi! Ale fajnie, ze to ty.
- Znasz ją?
- Tak mamusiu. Pamiętasz jak mówiłam, że poznałam prawdziwą bohaterkę? - mama kiwnęła głową. - To Vi!

Ja jedynie pokręciłem głową. Serio ? Ona bohaterką ?

Weszliśmy do pizzerii, a moja siostra pobiegła do loży. Jak zwykle chciała siedzieć na środku.
Zamówiliśmy 3 placki i gdy czekaliśmy na nasze zamówienie, mama z tatą Vi, znaczy Victorii gadała jakby znała go dłużej niż ledwie godzinę czy dwie. Susie to mała gaduła, zaczyna mnie już irytować.
- Siostra skończ.
- Ale Nicki. – spojrzałem na nią, a ona od razu wiedziała o co chodzi, a potem przeniosłem swój wzrok na nią, kogoś na kogo jestem wręcz skazany.
- Mam ochotę na lemoniadę. Ktoś coś?
- Jasne, synku weź od razu dzbanek.
- Vi chodź. – tak jak chciałem poszła za mną. Zatrzymałem się niedaleko baru.
- Słuchaj. Nie wiedziałem, że to ty. Nie powiesz tego nikomu
- Ale o co chodzi? Nie bardzo rozumiem.
- A podobno taka inteligentna.. Chodzi mi o to co się stało dzisiaj.
- Przecież nic się nie stało. Nadal nie wiem o czym mówisz.
- I tego się trzymaj. Będę dla ciebie miły. - podnosi brew. - bo moja mama tego chce, więc nic sobie nie wyobrażaj. Będę miły tylko podkreślam tylko wtedy, gdy w pobliżu będzie moja rodzina na więcej nie licz, nie będę twoim przyjacielem. Nie będę się poniżał jak Ian.  A chodziło o sytuacje przy oknie spryciulo.
- A co ty nagle masz do Iana?  Z tego co słyszałam to twój kumpel.
- Niby tak, ale lata za tobą jak kot z pęcherzem, a ty tak pięknie go odrzucasz że aż miło patrzeć.  Może jednak nie różnimy się tak bardzo. - zaczynam bawić się kosmykiem jej włosów. Jej włosy są podobne do.. Mimo, że brakuje tych pasemek.. Może.. Nie, to niemożliwe. Nawet jej tam nie było.
- Ja…
-  Nie tłumacz się.  Wiem że masz ochotę na kogoś innego. Ale Vi gdybyś była wczoraj na balu wiedziałabyś, że moje myśli już zajmuje pewna dziewczyna.. – westchnąłem na to wspomnienie - Dziewczyna z maską.
- Nie sądzę żeby normalna dziewczyna była aż taką desperatką.

Odwróciła się, a ja poszedłem zamówić lemoniadę. Po drodze do stolika, mówię żeby się uśmiechnęła, bo wygląda jak skazaniec. Przy stoliku przepuszczam ją i udaję, że przed chwilą nic się nie stało.

Wreszcie coś zjadłem tego dnia. Ale moja siostra znów zmienia się w gadułę i co jakiś czas przytula dziewczynę, która siedzi obok mnie. Wyciągnąłem rękę na oparciu i udawałem zainteresowanego opowieścią, jednak szybko zajęła się rozmową z mamą. Niemal od razu poczułem coś na swojej dłoni. Blondynka oparła się na kanapie. Spojrzała na mnie gniewnie, ale wyglądało to bardziej śmiesznie niż groźnie. Prychnąłem jedynie próbując jak najbardziej stłumić śmiech. Przyglądała mi się chwilę, ale odpuściła.
Kątem oka obserwowałem ją i jej gesty. Niektóre z nich przypominają mi piękność w czerwonej sukience. Ale natychmiast odrzucam od siebie myśl, że to ona. Victoria miała być nią ? Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. 

Susie zrobiła się senna, a przez to moim wybawieniem i wymówką by wrócić do domu.

Wszedłem od razu do mojego pokoju. Ułożyłem kilka rzeczy i wreszcie usiadłem w wygodnym fotelu. Spojrzałem na jedno z okien. Siedziała tam ta irytująca blondynka i patrzyła na mnie.

Nicolas Black: Jestem zielony czy zabójczo przystojny, że tak patrzysz ?

Victoria Douglas: Cały świat nie kręci się wokół Nicolasa Blacka.

Prychnąłem głośno. Ale może być zabawnie.

Nicolas Black: A szkoda, bo mógłby.
Nicolas Black: A nawet powinien !
Nicolas Black: Ej ! Mnie się nie ignoruje.
Nicolas Black: Haaaaaaaaaaloooooooo.
Nicolas Black: Bo wyślę do Ciebie Susie.
Nicolas Black: A znając ją zacznie Ci gadać o mnie.
Nicolas Black: Chcesz tego ! WIEM TO.

Victoria Douglas: Przestań. Próbuję czytać. To, że Ty nie umiesz, nie oznacza, że ktoś nie może tego robić.
Victoria Douglas: I nie… Nie chcę. Wystarczy mi gadania o Tobie, serio. Ale w sumie podziękuj siostrze. Masz darmową reklamę.

Auć, taka nie miła.

Nicolas Black: Nie jesteś zbyt miła. A podobno “ Vi jest taaaaaaakaaa kochana”. Tobie też robi reklamę.
Nicolas Black:  A i jeszcze jedno. Ja potrafię czytać.

Victoria Douglas: Serio ? Czyli po prostu olałeś to jak napisałam “Przestań”.

Nicolas Black:  Może.

Przestała odpisywać, uznałem, że dołączę do jej zajęcia. Wziąłem książkę, która była jako pierwsza w pudełku. Położyłem się na łóżku i zacząłem czytać.

Zasnąłem przy tym zajęciu, a gdy się obudziłem myślałem o tym wszystkim co zdarzyło się w ciągu kilku ostatnich dni…

A później przyszły inne myśli..

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty

kwietnia 01, 2021

Rozdział 8

 Gdy wysiadam z samochodu zrozumiałam jedno, on nie miał pojęcia kim jestem aż do teraz. Jego mała siostrzyczka przybiegła do mnie.

- Vi! Ale fajnie, ze to ty.
- Znasz ją? - odzywa się zdziwiona.
- Tak mamusiu. Pamiętasz jak mówiłam, że poznałam prawdziwą bohaterkę? - kobieta kiwnęła głową. - To Vi!

Weszliśmy do pizzerii, mała Susie pobiegła do loży. Chciała usiąść obok mamy i mnie, więc usiedliśmy w kolejności - mój tata, mama Nicka, Susie, ja i Nick. Ojczym Nicka stwierdził, że musi jechać do firmy.
Zamówiliśmy dwie duże pizzy i jedną małą. Jedna była z salami, druga z pieczarkami, a najmniejsza dla Susie była hawajska. Gdy czekaliśmy na nasze zamówienie rodzice o czymś żywo rozmawiali, a małej Susie nie zamykała się buzia.
- Siostra skończ.
- Ale Nicki. - jedynie na nią spojrzał, a potem przeniósł swój wzrok na mnie.
- Mam ochotę na lemoniadę. Ktoś coś?
- Jasne, synku weź od razu dzbanek.
- Vi chodź. - nie bardzo wiedziałam po co, ale wstalam i poszlam za brunetem. Wpatrywałam się w jego plecy, ale moje myśli powędrowały do wczorajszego wieczora. Był taki elegancki o zdeterminowany, by spędzić czas z tą która go odpycha. Zastanawiam się po co mu to było. Mógł mieć praktycznie każdą
- Słuchaj. Nie wiedziałem, że to ty. Nie powiesz tego nikomu. - o cholera
- Ale o co chodzi? Nie bardzo rozumiem.
- A podobno taka inteligentna.. Chodzi mi o to co się stało dzisiaj.
- Przecież nic się nie stało. Nadal nie wiem o czym mówisz.
- I tego się trzymaj. Będę dla ciebie miły. - podnoszę brew. - bo moja mama tego chce, więc nic sobie nie wyobrażaj. Będę miły tylko podkreślam tylko wtedy, gdy w pobliżu będzie moja rodzina na więcej nie licz, nie będę twoim przyjacielem. Nie będę się poniżał jak Ian.  A chodziło o sytuacje przy oknie spryciulo.
- A co ty nagle masz do Iana?  Z tego co słyszałam to twój kumpel.
- Niby tak, ale lata za tobą jak kot z pęcherzem, a ty tak pięknie go odrzucasz że aż miło patrzeć.  Może jednak nie różnimy się tak bardzo. - mówi i zaczyna bawić się kosmykiem moich włosów.
- Ja…
-  Nie tłumacz się.  Wiem że masz ochotę na kogoś innego. Ale Vi gdybyś była wczoraj na balu wiedziałabyś, że moje myśli już zajmuje pewna dziewczyna.. - westchnął - Dziewczyna z maską.
Cholera.
- Nie sądzę żeby normalna dziewczyna była aż taką desperatką.

Odwracam się do niego plecami, a w międzyczasie on zamówił lemoniadę. Po drodze do stolika, mój pseudo nowy kolega szepcze żebym się uśmiechnęła. Przypuszcza mnie bym mogła usiąść i próbuje zachowywać sie jakby ta mała sprzeczka przed chwilą nigdy nie miała miejsca.

 Co z nim nie tak?

Nie jestem do końca pewna co tu się dzieje, ale wiem jedno. Jest z nim źle, a wczorajsza zabawa chyba mu zaszkodziła.

Gdy zjedliśmy i wypiliśmy wszystko co mieliśmy zamówione, Susie postanowiła opowiedzieć swoje przygody z przedszkola. Widzę ją drugi raz w życiu, a ona wciąż przytula się do mojego boku. Jednak chwilowo zajęła się rozmową z dorosłymi. Opadłam plecami na oparcie kanapy w loży i niemal od razu poczułam dłoń Blacka blisko mojego ramienia. Spojrzałam na niego, próbując mieć groźne spojrzenie, ale pewnie nie wyszło. W odpowiedzi prychnął tłumiąc śmiech. Patrzyłam się na niego przez chwilę, wyglądał na nieco spiętego. W tej chwili nie przypominał mi tego “dręczyciela”, tej wersji Nicka, chyba jeszcze nigdy nie widziałam.

Mała Susie zrobiła się senna, a przez to marudna. Stwierdziliśmy, że to najwyższa pora wracać do domu. Droga minęła całkiem szybko i już chwilę później, mogłam uciec na siedzisko przy oknie i zanurzyć się w ukochanej historii młodych kochanków.

Przeczytałam fragment i miałam siebie i Nicka przed oczami. Też zachowałby się jak dupek.  Czy ta książka jest o nim ?

Nicolas Black: Jestem zielony czy zabójczo przystojny, że tak patrzysz ?

Victoria Douglas: Cały świat nie kręci się wokół Nicolasa Blacka.

Spojrzałam za okno. Siedział naprzeciwko. Niemal słyszałam to jego prychnięcie w reakcji na moją wiadomość. Spojrzał na mnie, a ja jedynie się uśmiechnęłam i wróciłam do książki. Jednak nie na długo, ponieważ skutecznie chciał mi poprzeszkadzać.

Nicolas Black: A szkoda, bo mógłby.
Nicolas Black: A nawet powinien !
Nicolas Black: Ej ! Mnie się nie ignoruje.
Nicolas Black: Haaaaaaaaaaloooooooo.
Nicolas Black: Bo wyślę do Ciebie Susie.
Nicolas Black: A znając ją zacznie Ci gadać o mnie.
Nicolas Black: Chcesz tego ! WIEM TO.

Victoria Douglas: Przestań. Próbuję czytać. To, że Ty nie umiesz, nie oznacza, że ktoś nie może tego robić.
Victoria Douglas: I nie… Nie chcę. Wystarczy mi gadania o Tobie, serio. Ale w sumie podziękuj siostrze. Masz darmową reklamę.

 

Nicolas Black: Nie jesteś zbyt miła. A podobno “ Vi jest taaaaaaakaaa kochana”. Tobie też robi reklamę.
Nicolas Black:  A i jeszcze jedno. Ja potrafię czytać.

Victoria Douglas: Serio ? Czyli po prostu olałeś to jak napisałam “Przestań”.

Nicolas Black:  Może.

Przewróciłam oczami i wróciłam do swojej lektury. Przeczytałam kilka dość długich rozdziałów i stwierdziłam, że na dzisiaj wystarczy. Schodząc z siedziska zauważyłam tylko jak mój sąsiad leży na łóżku i to z książką.

Może nie będzie z nim tak źle…

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty

kwietnia 01, 2021

Rozdział 7

 Następny ranek nie był dla mnie zbyt łaskawy, bo jak na złość, ktoś akurat dziś musiał wprowadzać się do domu obok. Powoli wstaje by zerknąć kto to. Widzę znajomą dziewczynkę, a potem z auta wysiada mój wczorajszy dręczyciel.

Bez jaj, nawet tu? Cholerny Black mógł zamieszkać gdziekolwiek w tym mieście, ale musi obok mnie..
Jestem jeszcze częściowo w swojej wczorajszej stylizacji, więc wpadam szybko do łazienki, zakrywam dokładnie okno i zmywam obce kolory z włosów. Na szczęście idzie to całkiem nieźle, a po kilku minutach nie ma śladu po szalonej dziewczynie z maską. Biorę jeszcze szybką kąpiel i ubieram się w szare spodnie i ciemno zielony sweter, ukrywam jeszcze sukienkę w pudełku i zanoszę do garderoby. Schodzę na dół i czuję naleśniki.
- Dzień dobry, dobrze spałaś ?
- Hej, spałabym lepiej, gdyby ktoś nie chciał mieszkać obok.
- No fakt, są głośno. – podaje mi talerz z naleśnikami pełnymi nutelli – Nowi sąsiedzi zaprosili nas na kolacje w przyszłym tygodniu.
- Kolacja ? Z nimi ? Nawet ich nie znamy.
- Zatem poznamy, a kolacja to dobry sposób.- wzdycham jedynie i Idę do jadalni.

Bo faktycznie, jedyne o czym w tej chwili marzę to kolacja z rodziną Nicka.

Po śniadaniu wracał na górę i rzucam się na łóżko, leże chwilę i myślę co ze sobą zrobić. Siadam i rozkładam się po pokoju. Jedyną moją myślą jest żeby tu posprzątać. Wstaje z łóżka i powoli zbieram się do wymyślonego zadania. Schodzę do pralni, biorę koszyk i zbieram rzeczy do prania, które nie dotarły do kosza na pranie.  Później zagrała się za ułożenie kosmetyków w łazience i na toaletce. Stwierdziłam, że zmienię jeszcze zasłony w tzw. części sypialnianej. Wyjęłam z szafy pudło, a nim były długie ciemnoszare zasłony z małymi zdobieniami. Zdjęłam wszystko z parapetu i wdrapałam się na niego. Pozbyłam się szybko wcześniejszych ozdób okiennych i zawiesiłam nowe. Gdy prawie skończyłam usłyszała jak ktoś puka w okno. Odwróciłam się, a w oknie w domu obok, dokładnie naprzeciwko mnie stał uśmiechnięty Black i puścił do mnie oczko. Pijany jeszcze czy co? Nie chciałam żeby mnie nie rozpraszał, więc zasłoniłam okno l, wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Zastanawiałam się co robić, nie wymyśliłam nic interesującego, więc zaczęłam pisać swoje wypracowanie na angielski. 

Po około godzinie moja praca była gotowa. Zadowolona przeczytałam jeszcze raz by w razie co znaleźć błędy. Przepisałam je i schowałam do swojej teczki. Gdy zeszłam na dół słyszałam rozmowę przy drzwiach. Podeszłam na tyle blisko by móc usłyszeć o co chodzi.

Tak, jestem ciekawska…

- Może jednak dzisiaj wpadniecie na kolację?
- Nie wiem czy to dobry pomysł, nawet nie zdążyliście rozpakować rzeczy.
- Szkoda, moja córka bardzo chciała was poznać.
-A może.. Może po prostu pójdziemy w dwie rodziny na pizze?
- Doskonały pomysł.

No świetnie… Ten dzień to porażka.

Tata jeszcze przez chwilę rozmawiał, podejrzewam, że z mamą Nicka, a potem przychodzi do mnie do kuchni i informuje mnie o tym co podsłuchałam. Kończę pić sok i idę do siebie trochę polepszyć swój wygląd. Poprawiam trochę makijaż, prostuje włosy. Wchodząc do garderoby zastanawiałam się czy koniecznie muszę się przebierać. Stwierdziłam, że dodam tylko czarny szalik i tyle. Gdy nadszedł czas, że "musimy iść", chwytania kurtkę i zakładał czarne botki na stopy i jestem gotowa. Wsiadam z tatą do auta i widzę jak wóz sąsiadów podąża za nami. 

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty

kwietnia 01, 2021

Rozdział 6

 
Bacznie obserwowałam gdzie jestem, a gdy byłam już dość blisko szkoły, założyłam maskę. Zapłaciłam za taksówkę i poszłam w stronę skąd dobiegała muzyka. Weszłam do środka, sala która zazwyczaj jest beżowa z jedną bordową ścianą i zdjęciami zawodników, zmieniła się w prawdziwą salę balową. Zdjęcia zniknęły, pojawiły się za to liczne dekoracje i kolorowe światła, co nadało niesamowitego klimatu. W tłumie zauważyłam Stacy, podeszłam do niej, chwilę mi się przyglądała i trochę jej zajęło, aby zrozumieć kto stoi obok niej.

- Już się bałam, że nie przyjedziesz.
- Nie odpuściłabym tego. – cieszyłam się w duchu, że chrypa którą miałam od mojego przyjazdu, akurat mi przeszła. – I jak ? – powiedziałam obracając się.
- Jak zwykle kochana. – mówiła radośnie - Cudownie!
- Ale ty jak zwykle wyglądasz o niebo lepiej ode mnie.
 - Stacy, kto to ? – spytał David.
- Ymm to jest.
- Rose – wypaliłam – Jeśli będziesz dla niej dobry, możesz mówić Rosie. – chłopak tylko się zaśmiał.
- Będę się starał Rosie.- uśmiechnęłam się – Nie widziałem cię tu nigdy.
- Bo nie jestem stąd. Poznałam Wild przez internet i namówiła mnie, żebym tu przyjechała na ten bal. No i jestem.
- Ciekawe, nie chwaliłaś się. Wybacz Rosie, ale porwę na trochę tą piękność. – kiwnęłam tylko głową, a oni zniknęli w tłumie. Stacy dawno nie była tak radosna, jak teraz. Ślepiec by zauważył, że jest przeszczęśliwa z Davidem.

Rozglądałam się dalej po sali. Czułam czyjeś spojrzenie na sobie, dosłownie chwile zajęło mi odnalezienie osoby, która mnie obserwuje. Pod ścianą z wianuszkiem dziewczyn stał on, w czarnym dopasowanym garniturze, z ułożonymi dokładnie włosami. Spojrzał na zegarek i powiedział coś do dziewczyn. Ruszył w moją stronę, a ja poszłam dalej, musiałam napić się czegoś, choćby soku. Gdy wyszłam już z kącika z przekąskami i napojami, poczułam jak ktoś obejmuje mnie od boku. Ale ręka nie była za plecami, a na brzuchu.
- Dziś tańczysz tylko ze mną. - spojrzałam na niego. Czyli nie rozpoznał... śnij dalej.
- Nie tańczę z frajerami.
- Nie jestem frajerem, mała.
- A ja nie jestem mała. - zrobiłam obrót i wywinęłam się od jego dotyku.
Odchodząc widziałam tylko jak, Nicholas Black kiwa głową jakby chciał przekazać całemu światu: NIE. Nicolas Black dostał pierwszy raz kosza i to ode mnie, od Vi. Idąc przepełniona satysfakcją wpadłam na kogoś, kogo nawet nie znałam. To był Mike, przyjaciel Nicka i Iana. To ten trzeci muszkieter, o którym pisała Stacy. Co trzeba przyznać, chłopak był przystojny, brunet z zielonymi oczami, kwadratową szczęką, dla lepszego efektu był w dopasowanym granatowym garniturze, a jego krawat pasował kolorystycznie do mojej sukienki. Rzucił nawet uwagę, że pasujemy do siebie pod tym względem. Brunet zaproponował taniec, a ja się zgodziłam. Nadal czułam na sobie wzrok Blacka, spojrzałam na niego, a zaraz potem na Mike'a. Uśmiechnęłam się i chwyciłam jego dłoń, a chwilę później tańczyliśmy na środku parkietu.

Po kilku piosenkach Mike musiał iść, bo ktoś go potrzebował. Tańczyłam sama, nadal będąc na środku. Nagle muzyka ucichła, a dj włączył mikrofon.
- Dla pięknej blondynki w czerwonej sukience.
- To dla ciebie. - usłyszałam szept. Odwróciłam się, a przede mną stał nie kto inny, jak sam Nick.
- Mówiłam, że nie tańczę z frajerami.
- Ja też mówiłem coś na ten temat.
Rozległa się muzyka jak do romantycznego tanga. Cwaniak. Zabawmy się więc. Ułożył nas do tańca. Zacznijmy. Zaczęłam dość odważnie. Nick był wyraźnie zaskoczony, ale podążył za moimi ruchami. Chyba nie przewidział, że uczyłam się tańczyć już od wielu lat. Uśmiechnął się , w odpowiedzi podskoczyłam lekko i złapał mnie w talii, a gdy powoli opuszczał mnie na ziemię, szepnęłam mu:
- Nie ciesz się. Mam dzień dobroci dla frajerów.

Zrobiłam kilka obrotów, a on znów złapał mnie w talii, gdy był za mną. Dotknął mojej dłoni i przybliżył się, obróciliśmy się kilka razy, po czym odwrócił mnie przodem do siebie. Patrzył na moje usta. Chciał mnie pocałować. O nie. Odepchnęłam go, był zdziwiony, a po chwili dojrzałam złość w jego oczach. Podeszłam i poprowadziłam dalej taniec. Na koniec owinęłam swoją nogę wokół jego uda, pochyliłam się do tyłu, a on do przodu. Gdy podniosłam się troszkę w górę, jego usta były tuż przy moich. Czułam na nich jego oddech. Spojrzałam na jego oczy, wciąż wpatrywał się w czerwone wargi. Musiałam coś zrobić.
- No i zatańczyłam z frajerem. - wyprostował się.
- Denerwujesz mnie mała.
- Nie jestem mała.
- A ja nie jestem frajerem. - uniosłam jeden kącik ust w geście uśmiechu. - Nie znam cię. Kim jesteś ? - spojrzałam na niego i pokazałam żeby się nachylił. Szepnęłam mu jedynie na ucho:
- Dziewczyną z maską. - i odeszłam.
Odwróciłam się i zauważyłam tylko, że wciąż śledzi mnie wzrokiem, a on sam kręci głową i lekko się uśmiecha. Jednak są dziewczyny odporne na twój urok. Oj biedny Nick. Na samą myśl się uśmiechnęłam.

Poszłam ponownie do kącika, aby móc się napić. Tam spotkałam Iana, stał z Mike'iem i o czymś żywo dyskutowali. Mike spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął, odwzajemniłam ten gest.

- Będziesz się tak szczerzyć? - zignorowałam go - Ktoś tu ma słabość do Mike'a. Sądziłem, że masz lepszy gust, spójrz sama kto jest obok ciebie. - teatralnie przejechałam wzrokiem po jego sylwetce i prychnęłam. - Denerwujesz mnie
- W końcu coś nas łączy. - znów spojrzałam na Nicka - Skoro cię denerwuje, to czemu za mną łazisz? Nie masz nic lepszego do roboty? Połowa dziewczyn na tej imprezie marzy o tańcu z tobą. Idź do nich. - położył swoją dłoń na moim biodrze i szepnął:
- Mówiłem, że dzisiaj tańczysz tylko ze mną, a ty łamiesz zasady, więc ja złamie swoje. Dziś jestem tylko twój.
- Ale ja cie nie chce - chłopak tylko wzruszył ramionami i przyciągnął mnie bliżej siebie. Poczułam zapach jego perfum, podobne miał Ian, gdy jeszcze byłam nim zauroczona. - Odsuń się, a najlepiej to mnie zostaw.

Wyminęłam go kolejny raz już tego wieczoru, poszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć w tłumie. Widziałam Stacy, która nadal tańczyła z Davidem. Kątem oka zauważyłam, że mój "dręczyciel" znów zmierza w moja stronę, ale na moje szczęście znalazła się dziewczyna na tyle zdesperowana by zwrócić na siebie jego uwagę, że rzuciła mu się na szyję. Żałosne. Wreszcie miałam trochę spokoju. Na parkiecie odnalazł mnie Mike, od razu zaczęliśmy tańczyć, a gdy się zmęczyliśmy, chłopak zaproponował abyśmy usiedli i pogadali. Nie sądziłam, że sportowiec uchodzący za jednego z największych badboyów w szkole może być tak interesujący, a nawet wrażliwy. Z każdą chwilą zaskakuje mnie coraz bardziej, ale niestety Black znów zmierza w naszą stronę, jednak tym razem nie zwraca na mnie uwagi. Może to i lepiej. Odciągnął na bok Mike'a i o czymś rozmawiają, podchodzę do nich i daje znać, że wracam na parkiet. Minęło kilka piosenek, a ja wciąż tańczę sama, odwróciłam się w stronę wejścia i zauważyłam, że Mike stoi z jakąś dziewczyną, ewidentnie ją podrywa. Chyba jednak się myliłam, to po prostu taki typ chłopaka. Niedaleko pod ścianą stoi dziwnie zadowolony Nick, głupek szczerze się do mnie, ale przynajmniej na razie stoi w jednym miejscu. Minęło kolejne kilka piosenek, a ja wciąż czuję na sobie jego wzrok, obserwuje każdy mój krok. Robiąc obrót zauważyłam, że zniknął wcześniej z zajmowanego przez siebie miejsca. Tańczyłam jednak dalej aż poczułam czyjeś dłonie na mojej talii.
- Tęskniłaś? - mówi wprost do mojego ucha, a ja czuje każdy jego oddech na mojej szyi.
- Niezbyt.
- Nadal zadziorna. - odwraca mnie przodem do siebie. - w czym masz problem? Jeszcze nigdy żadna dziewczyna w moim towarzystwie nie zachowywała się tak jak ty.- przybliżyłam usta do jego ucha.
- Najwyraźniej jestem inna. - odsunęłam się pozwoli.
- Niezwykle mnie to irytuje - niebezpiecznie zbliża swoją twarz do mojej. - i kręci.
W tle leciała dość wolna piosenka, więc objął mnie, przez co był zdecydowanie za blisko. Nie odezwał się do końca piosenki, ale wciąż miał ten głupi uśmieszek. Dj wyciszył muzykę i wziął mikrofon w dłoń.
- Wybiła północ. Pora na taniec zakochanych par.
Chciałam jak najszybciej wydostać się z objęć bruneta, ten jednak zacieśnia uścisk.
- Nie uciekniesz mi. Musisz zrozumieć, że jak coś chcę to mam. Będziesz cała moja. - podniosłam głowę i wyzywająco spojrzałam mu w oczy, a potem przeniosłam wzrok na usta. Myślał, że wygrał. Już prawie był pocałunek, ale wykorzystałam chwile i wydostałam się z jego objęcia.
- A jednak nie.

Od razu ruszyłam po swoje rzeczy i szybko opuściłam budynek szkoły. Odeszłam kawałek i schowałam się. Widziałam jeszcze jak Black wybiega z budynku. Ja z ukrycia zadzwoniłam po taksówkę i po chwili już siedziałam w samochodzie. Weszłam do domu, poszłam prosto do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie.

- Zaskoczyłaś mnie, dziewczyno z maską...

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty

kwietnia 01, 2021

Rozdział 5

 

Kolejne dwa dni były dość spokojne, jeśli ataki niepojętej fascynacji Stacy w temacie balu i chłopakami można nazwać spokojem. Była ogromnie radosna, bo David zaprosił ją na ten nieszczęsny bal. Marzyła o tym i nie mogła przestać mi o tym gadać. We wtorek, tego wieczoru co byli u niej w domu David i Nick. Tego właśnie wieczoru David (podobno) przez przypadek wszedł do jej pokoju, zauważył że przymierza buty na piątek i wtedy padło pytanie czy z nim pójdzie... Znaczy się, w mojej wersji tej historii nie ma aż tylu emocji, jak gdy opowiada ją szatynka.

- Robisz mi to specjalnie! Ja ci tu opowiadam rzeczy, które będę opowiadać wnukom, a w tobie nie ma grama radości. - mówi obrażona.
- Czy ty jesteś normalna? Mam się ekscytować tym, że jakiś chłoptaś cię zaprosił? Ok. Aaaa jak fajnie, super. Musimy to uczcić, od razu zróbmy wam album, żebyś mogła go pokazać trzem kolejnym pokoleniom. - mówiłam z udawaną ekscytacją.
- Jesteś wredna.
- Przepraszam Stacy. Miałam kiepską nockę. Może dlatego nie umiem dzielić z tobą radości z tego wydarzenia.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i mruknęła, że pora iść do sali. Wyjęłam jeszcze szybko notatnik z mojej szafki i poszłyśmy do wcześniej ustalonego miejsca. Gdy byłyśmy na miejscu rozległ się śmiech w klasie. W środku były tylko dwie osoby.
- Stacy! Oto moja partnerka. - David wskazał na dziewczynę. - O której mogę cię odebrać?
- Bal jest od 20 to może jakoś tak? Akurat trochę się rozkręci. - chłopak tylko kiwnął głową na zgodę.
- A ty? Z kim idziesz?- już miałam się odezwać- A tak nie idziesz, no nikt cię nie zaprosił. - mówił śmiejąc się.
- Nick do cholery, może po prostu nie chciała iść. - wrzasnęła Stacy, zaskoczyła mnie.
Usiadłam na swoim miejscu i zajrzałam do podręcznika. Miałam dość głupich docinek z jego strony, ale starałam się go ignorować. A im bardziej ja byłam cicho, to on robił się coraz głośniejszy.

Nareszcie nadszedł piątek. Dzień, na który jedni czekali, bo to koniec tygodnia, a inni przez bal. Ja należałam do tych pierwszych. Nie wierzę, że dałam się namówić na to wszystko. Dzień w szkole minął całkiem szybko, ale prawie każda dziewczyna szalała, że nie zdąży, że się nie wyrobi. Ja reagowałam na to tylko przewracaniem oczami. No naprawdę, jakby nie było większych problemów.

Po skończonych zajęciach, spokojnie wróciłam do domu, a raczej została odwieziona przez Iana i to całkiem szybko, bo Stacy marudziła, że braknie jej czasu. Weszłam do domu, zjadłam obiad, wzięłam prysznic, wysuszyłam swoje włosy i zaczęłam wprowadzać plan w życie. Na moje długie blond włosy, które zazwyczaj związuje lub spinam, nałożyłam puder koloryzujący. Miałam czarne i czerwone pasemka, gdy skończyłam jeszcze je zakręciłam. Później zrobiłam makijaż, ale głównie skupiłam się ustach, bo większość twarzy będzie zasłonięte maską. Skoro wszędzie czerwień to i usta będą w tym kolorze. Byłam wciąż w szlafroku, ale zgłodniałam, więc zeszłam na dół przegryźć coś jeszcze, wróciłam do pokoju i spojrzałam w lustro, poprawiłam usta szminką, po czym założyłam sukienkę i buty. Dobrałam do tego długie kolczyki i naszyjnik do kompletu. Zadzwoniłam po taksówkę, a gdy kierowca dał mi znać, że już jest, zarzuciłam pelerynkę na ramiona, chwyciłam w dłoń torebkę i prawie zapomniałam o masce. Wróciłam po nią i szybko zeszłam. Przywitałam kierowcę i powiedziałam gdzie ma jechać. 

Czytaj więcej »
on kwietnia 01, 2021 0
Podziel się!
Starsze posty
Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Komentarze (Atom)

Popularne posty

Archive

Szukaj na tym blogu

Nowinki

Rozdziały będą dodawane w tym samym czasie na stronę jak i na wattpad.
Nie jestem w stanie obiecać, że będzie się to działo regularnie.

Miłego czytania...

INFO

Zapraszam także na wattapad, tam łatwiej nawiązać ze mną kontakt (gdyby ktoś chciał).

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2021 Dziewczyna z maską. Design created with by: Brand & Blogger.