Gdy wysiadam z samochodu zrozumiałam jedno, on nie miał pojęcia kim jestem aż do teraz. Jego mała siostrzyczka przybiegła do mnie.
- Vi! Ale fajnie, ze to ty.
- Znasz ją? - odzywa się zdziwiona.
- Tak mamusiu. Pamiętasz jak mówiłam, że poznałam prawdziwą bohaterkę? -
kobieta kiwnęła głową. - To Vi!
Weszliśmy
do pizzerii, mała Susie pobiegła do loży. Chciała usiąść obok mamy i mnie, więc
usiedliśmy w kolejności - mój tata, mama Nicka, Susie, ja i Nick. Ojczym Nicka
stwierdził, że musi jechać do firmy.
Zamówiliśmy dwie duże pizzy i jedną małą. Jedna była z salami, druga z
pieczarkami, a najmniejsza dla Susie była hawajska. Gdy czekaliśmy na nasze
zamówienie rodzice o czymś żywo rozmawiali, a małej Susie nie zamykała się
buzia.
- Siostra skończ.
- Ale Nicki. - jedynie na nią spojrzał, a potem przeniósł swój wzrok na mnie.
- Mam ochotę na lemoniadę. Ktoś coś?
- Jasne, synku weź od razu dzbanek.
- Vi chodź. - nie bardzo wiedziałam po co, ale wstalam i poszlam za brunetem.
Wpatrywałam się w jego plecy, ale moje myśli powędrowały do wczorajszego
wieczora. Był taki elegancki o zdeterminowany, by spędzić czas z tą która go
odpycha. Zastanawiam się po co mu to było. Mógł mieć praktycznie każdą
- Słuchaj. Nie wiedziałem, że to ty. Nie powiesz tego nikomu. - o cholera
- Ale o co chodzi? Nie bardzo rozumiem.
- A podobno taka inteligentna.. Chodzi mi o to co się stało dzisiaj.
- Przecież nic się nie stało. Nadal nie wiem o czym mówisz.
- I tego się trzymaj. Będę dla ciebie miły. - podnoszę brew. - bo moja mama
tego chce, więc nic sobie nie wyobrażaj. Będę miły tylko podkreślam tylko
wtedy, gdy w pobliżu będzie moja rodzina na więcej nie licz, nie będę twoim
przyjacielem. Nie będę się poniżał jak Ian.
A chodziło o sytuacje przy oknie spryciulo.
- A co ty nagle masz do Iana? Z tego co
słyszałam to twój kumpel.
- Niby tak, ale lata za tobą jak kot z pęcherzem, a ty tak pięknie go odrzucasz
że aż miło patrzeć. Może jednak nie
różnimy się tak bardzo. - mówi i zaczyna bawić się kosmykiem moich włosów.
- Ja…
- Nie tłumacz się. Wiem że masz ochotę na kogoś innego. Ale Vi
gdybyś była wczoraj na balu wiedziałabyś, że moje myśli już zajmuje pewna
dziewczyna.. - westchnął - Dziewczyna z maską.
Cholera.
- Nie sądzę żeby normalna dziewczyna była aż taką desperatką.
Odwracam
się do niego plecami, a w międzyczasie on zamówił lemoniadę. Po drodze do
stolika, mój pseudo nowy kolega szepcze żebym się uśmiechnęła. Przypuszcza mnie
bym mogła usiąść i próbuje zachowywać sie jakby ta mała sprzeczka przed chwilą
nigdy nie miała miejsca.
Co z nim nie tak?
Nie
jestem do końca pewna co tu się dzieje, ale wiem jedno. Jest z nim źle, a
wczorajsza zabawa chyba mu zaszkodziła.
Gdy
zjedliśmy i wypiliśmy wszystko co mieliśmy zamówione, Susie postanowiła
opowiedzieć swoje przygody z przedszkola. Widzę ją drugi raz w życiu, a ona
wciąż przytula się do mojego boku. Jednak chwilowo zajęła się rozmową z
dorosłymi. Opadłam plecami na oparcie kanapy w loży i niemal od razu poczułam
dłoń Blacka blisko mojego ramienia. Spojrzałam na niego, próbując mieć groźne
spojrzenie, ale pewnie nie wyszło. W odpowiedzi prychnął tłumiąc śmiech.
Patrzyłam się na niego przez chwilę, wyglądał na nieco spiętego. W tej chwili
nie przypominał mi tego “dręczyciela”, tej wersji Nicka, chyba jeszcze nigdy
nie widziałam.
Mała
Susie zrobiła się senna, a przez to marudna. Stwierdziliśmy, że to najwyższa
pora wracać do domu. Droga minęła całkiem szybko i już chwilę później, mogłam
uciec na siedzisko przy oknie i zanurzyć się w ukochanej historii młodych
kochanków.
Przeczytałam
fragment i miałam siebie i Nicka przed oczami. Też zachowałby się jak
dupek. Czy ta książka jest o nim ?
Nicolas Black: Jestem zielony czy zabójczo przystojny, że
tak patrzysz ?
Victoria Douglas: Cały świat nie kręci się
wokół Nicolasa Blacka.
Spojrzałam za okno. Siedział naprzeciwko. Niemal
słyszałam to jego prychnięcie w reakcji na moją wiadomość. Spojrzał na mnie, a
ja jedynie się uśmiechnęłam i wróciłam do książki. Jednak nie na długo,
ponieważ skutecznie chciał mi poprzeszkadzać.
Nicolas Black: A szkoda, bo mógłby.
Nicolas Black: A nawet powinien !
Nicolas Black: Ej ! Mnie się nie
ignoruje.
Nicolas Black: Haaaaaaaaaaloooooooo.
Nicolas Black: Bo wyślę do Ciebie
Susie.
Nicolas Black: A znając ją zacznie
Ci gadać o mnie.
Nicolas Black: Chcesz tego ! WIEM
TO.
Victoria
Douglas: Przestań.
Próbuję czytać. To, że Ty nie umiesz, nie oznacza, że ktoś nie może tego robić.
Victoria Douglas: I nie… Nie chcę.
Wystarczy mi gadania o Tobie, serio. Ale w sumie podziękuj siostrze. Masz
darmową reklamę.
Nicolas Black: Nie jesteś zbyt miła. A
podobno “ Vi jest taaaaaaakaaa kochana”. Tobie też robi reklamę.
Nicolas Black: A i jeszcze jedno. Ja potrafię czytać.
Victoria
Douglas: Serio
? Czyli po prostu olałeś to jak napisałam “Przestań”.
Nicolas Black: Może.
Przewróciłam oczami i wróciłam do swojej lektury.
Przeczytałam kilka dość długich rozdziałów i stwierdziłam, że na dzisiaj
wystarczy. Schodząc z siedziska zauważyłam tylko jak mój sąsiad leży na łóżku i
to z książką.
Może
nie będzie z nim tak źle…
Brak komentarzy: