Następny ranek nie był dla mnie zbyt łaskawy, bo jak na złość, ktoś akurat dziś musiał wprowadzać się do domu obok. Powoli wstaje by zerknąć kto to. Widzę znajomą dziewczynkę, a potem z auta wysiada mój wczorajszy dręczyciel.
Bez jaj, nawet tu? Cholerny Black
mógł zamieszkać gdziekolwiek w tym mieście, ale musi obok mnie..
Jestem jeszcze częściowo w swojej wczorajszej stylizacji, więc wpadam szybko do
łazienki, zakrywam dokładnie okno i zmywam obce kolory z włosów. Na szczęście
idzie to całkiem nieźle, a po kilku minutach nie ma śladu po szalonej
dziewczynie z maską. Biorę jeszcze szybką kąpiel i ubieram się w szare spodnie
i ciemno zielony sweter, ukrywam jeszcze sukienkę w pudełku i zanoszę do
garderoby. Schodzę na dół i czuję naleśniki.
- Dzień dobry, dobrze spałaś ?
- Hej, spałabym lepiej, gdyby ktoś nie chciał mieszkać obok.
- No fakt, są głośno. – podaje mi talerz z naleśnikami pełnymi nutelli – Nowi
sąsiedzi zaprosili nas na kolacje w przyszłym tygodniu.
- Kolacja ? Z nimi ? Nawet ich nie znamy.
- Zatem poznamy, a kolacja to dobry sposób.- wzdycham jedynie i Idę do jadalni.
Bo
faktycznie, jedyne o czym w tej chwili marzę to kolacja z rodziną Nicka.
Po
śniadaniu wracał na górę i rzucam się na łóżko, leże chwilę i myślę co ze sobą
zrobić. Siadam i rozkładam się po pokoju. Jedyną moją myślą jest żeby tu
posprzątać. Wstaje z łóżka i powoli zbieram się do wymyślonego zadania. Schodzę
do pralni, biorę koszyk i zbieram rzeczy do prania, które nie dotarły do kosza
na pranie. Później zagrała się za
ułożenie kosmetyków w łazience i na toaletce. Stwierdziłam, że zmienię jeszcze
zasłony w tzw. części sypialnianej. Wyjęłam z szafy pudło, a nim były długie
ciemnoszare zasłony z małymi zdobieniami. Zdjęłam wszystko z parapetu i
wdrapałam się na niego. Pozbyłam się szybko wcześniejszych ozdób okiennych i
zawiesiłam nowe. Gdy prawie skończyłam usłyszała jak ktoś puka w okno.
Odwróciłam się, a w oknie w domu obok, dokładnie naprzeciwko mnie stał
uśmiechnięty Black i puścił do mnie oczko. Pijany jeszcze czy co? Nie chciałam
żeby mnie nie rozpraszał, więc zasłoniłam okno l, wzięłam laptopa i usiadłam na
łóżku. Zastanawiałam się co robić, nie wymyśliłam nic interesującego, więc
zaczęłam pisać swoje wypracowanie na angielski.
Po
około godzinie moja praca była gotowa. Zadowolona przeczytałam jeszcze raz by w
razie co znaleźć błędy. Przepisałam je i schowałam do swojej teczki. Gdy
zeszłam na dół słyszałam rozmowę przy drzwiach. Podeszłam na tyle blisko by móc
usłyszeć o co chodzi.
Tak,
jestem ciekawska…
-
Może jednak dzisiaj wpadniecie na kolację?
- Nie wiem czy to dobry pomysł, nawet nie zdążyliście rozpakować rzeczy.
- Szkoda, moja córka bardzo chciała was poznać.
-A może.. Może po prostu pójdziemy w dwie rodziny na pizze?
- Doskonały pomysł.
No
świetnie… Ten dzień to porażka.
Tata
jeszcze przez chwilę rozmawiał, podejrzewam, że z mamą Nicka, a potem
przychodzi do mnie do kuchni i informuje mnie o tym co podsłuchałam. Kończę pić
sok i idę do siebie trochę polepszyć swój wygląd. Poprawiam trochę makijaż,
prostuje włosy. Wchodząc do garderoby zastanawiałam się czy koniecznie muszę
się przebierać. Stwierdziłam, że dodam tylko czarny szalik i tyle. Gdy nadszedł
czas, że "musimy iść", chwytania kurtkę i zakładał czarne botki na
stopy i jestem gotowa. Wsiadam z tatą do auta i widzę jak wóz sąsiadów podąża
za nami.
Brak komentarzy: