Życie na walizkach... Zna to
ktoś ? Niestety tak wygląda moje życie od przynajmniej 5 lat. Zostałam sama z
tatą, co z mamą ? Odeszła, miała dość tej rodziny i po prostu pewnego dnia
wyszła i już nigdy nie wróciła. Tata
długo nie mógł się pozbierać, o ile jego pracoholizm można nazwać pozbieraniem
się. A ja ? Już nawet nie tęsknię, nauczyłam się żyć bez niej. Trochę tak jakby
nie żyła, kiedyś sobie wyobrażałam, że zmarła albo zginęła w tragicznym
wypadku, ale nie. Zostawiła mnie, swoją córkę.
Smutny początek.
Dziś przyjechałam do San
Francisco. Do miejsca, które chociaż tymczasowo będę mogła nazwać domem, tata
obiecał, że właśnie tu dokończę szkołę średnią. Miło będzie móc poczuć odrobinę
stabilności przez chociaż najbliższe pół roku.
Kolejnym pocieszeniem jest, że
nie będę sama. Będę mieć przy sobie tatę, a on ma tu przyjaciela z rodziną. Tom
i Klara Wild i ich dzieci – Stacy i Ian. Jestem ich rówieśniczką, więc będziemy
razem w klasie. Za kilka chwil mam zobaczyć swój kolejny dom. Wysiadłam z
samochodu i zobaczyłam piętrowy dom, z wielkimi oknami i dwoma balkonami. Od
razu wbiegłam do środka, a moim oczom ukazał się piękny beżowy salon z ogromną
szarą kanapą, naprzeciwko był telewizor – na moje oko 80 cali to miał na spokojnie,
odwróciłam się i zobaczyłam biało - czarną kuchnię – prawie jak w moim
projekcie. Mój tata jest architektem, a ja czasem kradnę mu laptopa i tworze
własne pomysły.
- Ukradłem Ci pomysł. Nieźle ci to wyszło.
- Czekaj co ? To mój projekt ?
W odpowiedzi jedynie kiwnął głową, wciąż się uśmiechając.
- Zerknij na pokój na górze.
Nie musiał powtarzać dwa razy, znalazłam schody i ruszyłam na górę, ale nie
było korytarza, a drzwi. Weszłam do środka, zobaczyłam tylko wielkie łóżko. Na
które oczywiście od razu się rzuciłam. Siedząc na nim oglądałam resztę
pomieszczenia. Wielki regał z moimi ulubionymi książkami, spore białe biurko,
puchowy dywan. Wstałam i przeszłam do jednych z drzwi jakie zauważyłam w pokoju
– znalazłam się w garderobie moich marzeń. Trochę rzeczy już było, ale jest też
miejsce na te co przywiozłam. Przeszłam do drugich drzwi, a za nimi była szaro
- czarna łazienka – też chyba mój projekt.
- Zadowolona ?
- Jasne tato. – powiedziałam i go przytuliłam.
- Jeśli się uda to już zawsze będzie Twój dom. – spojrzałam jedynie pytająco –
Jeśli ten projekt się uda, dostanę kolejny i moja firma będzie działać w San
Francisco. A i odśwież się po podróży, Klara uparła się na spotkanie powitalne.
- Jasne. - Już zniknął, a ja poszłam do auta po swoje rzeczy, których nie
zdążył zabrać tata. Jak poparzona wpadłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic,
poprawiłam makijaż i ubrałam się w szarą luźną bluzkę, którą miałam zamiar
trochę schować pod drugą częścią mojego ubioru, dlatego wybrałam czarną
rozkloszoną spódniczkę, a na sam koniec moje ulubione białe all stary i byłam
już gotowa. Zeszłam do salonu i czekałam na tatę. Wyszedł z pokoju, do którego
nie dotarłam, stawiam że to jego sypialnia. I ruszyliśmy razem w stronę
samochodu.
Jechaliśmy dosłownie z 10 minut
i byliśmy na miejscu, nie zdążyliśmy nawet wysiąść, a Klara już czekała na nas
przy drzwiach.
- Victoria, jak zawsze piękna. Stacy czeka na ciebie w salonie.
- Dziękuję i już pędzę do niej. – Klara zaprowadziła tatę do kuchni, rozmawiali
o czymś podobno ważnym. Weszłam do salonu, a Stacy od razu się na mnie rzuciła
i prawie udusiła podczas przytulania.
- Nareszcie jesteś. – Radość było czuć i widać od niej na kilometr. Zaczęłyśmy
rozmawiać, a po chwili dołączył do nas jej brat.
- W końcu jesteś, moja piękna.
- No hej przystojniaku. – podszedł do mnie i przytulił. Wspominaliśmy stare
czasy, a w między czasie zawołano nas do jadalni na kolacje. Byłam wdzięczna za
posiłek, bo znając życie nasza lodówka świeciła pustkami. Jedzenie było pyszne,
Klara zawsze świetnie gotowała. Jadalnia u nich w domu nigdy się nie zmienia,
jest dokładnie taka jaką pamiętam sprzed lat, jedynie odmalowują ściany, tylko
stół, on jest inny. Był okrągły, a teraz siedzieliśmy przy wielkim
prostokątnym. Obok mnie był tata i Stacy, naprzeciwko taty Klara, naprzeciwko
Stacy był jej tata, a jej brat był naprzeciw mnie. Ian wciąż na mnie zerkał, a
gdy nasze spojrzenia się spotykały uśmiechał się lekko.
Po posiłku rodzice poszli do
gabinetu coś obgadać, a my siedzieliśmy w pokoju Iana i oglądaliśmy film. Stacy
szybko zasnęła, więc Ian zaniósł ją do jej pokoju. Stacy niestety gada przez
sen, przez co czasem jest można się dowiedzieć naprawdę ciekawych rzeczy.
Kiedyś w ten sposób dowiedziałam się kim jest zauroczona, a kim jej brat,
poznałam jej lęki i dziwne sny. W międzyczasie, gdy chłopak poszedł zanieść
siostrę do pokoju na końcu korytarza, ja przyjrzałam się pomieszczeniu. Ciemno
szare ściany z białymi i czarnymi dodatkami.
Typowa męska jaskinia. Ogromne
łóżko, na którym siedziałam było prawie tak wygodne jak moje, naprzeciwko był
wielki telewizor, po lewej biurko z komputerem i to całkiem niezłym, chłopak
zawsze lubił grać. A po prawej wielkie okno i drzwi balkonowe, wstałam i
wyszłam przez nie. Mieszkają blisko plaży, tak jak ja, po prostu zachwycam się
tym widokiem. Szum wody zawsze mnie uspokajał. Nagle czuję dotyk w talii.
- Tylko nie skacz. – zaśmiał się.
- Kurczę, za szybko przyszedłeś. Już planowałam jak dramatycznie to zrobię.
Ian jedynie się zaśmiał i przytulił. Trwaliśmy tak chwilę.
- Myślisz, że mogłoby być jak kiedyś ? – spojrzałam na niego.
- Ian, przecież to było udawane.
- Mimo wszystko - przerwał - Brakuje mi tego.
- Wiem, ale ja jedynie udawałam Twoją dziewczynę. Zawsze łączyła nas tylko
przyjaźń. Nie niszczmy tego.
- Ale..
- Dopiero przyjechałam. Chciałaby się tu odnaleźć jako ja, a nie udawana Vicki.
- Jasne. – powiedział smutno. Po chwili jednak zaproponował abyśmy dokończyli
film. Mimo wszystko po chyba 20 minutach filmu objął mnie. Już nawet nie zwracałam
uwagi, ale jak z czasem zrobiłam się totalnie zmęczona, oparłam głowę o jego
ramię, zaczął głaskać mnie po włosach i po prostu zasnęłam.
Jakiś czas później obudził mnie, przekazał co powiedział mój tata i odprowadził
na dół.
Pożegnałam się z Tomem, Klarą i Ianem. Ten ostatni wydał mi się smutny.
Brak komentarzy: